Jedno jedyne czego (narazie;)) chcę - wiedzieć. Po prostu. Nie chodzi mi tutaj o wynik testu ciążowego;) Ale oprócz tego, to chyba o całą resztę. Mam w głowie za wiele pytań, tych poważnych bardziej i mniej; myśli również. Myśli nieposortowane. Nie mogę się sqpić do końca na niczym, bo zawsze coś mi przyjdzie do głowy i myśli zwracają się w kierunq odwrotnym. Czy są ludzie, którzy znają odpowiedzi na moje pytania? Są. Ale nie mogłabym ich zapytać o cośtam czy cośtam, z powodu konsekwencji spowodowanych owymi pytaniami. Wówczas zaczynam gdybać; tak właśnie powstają myśli. Ale kiedy jest ich za dużo, nie zaznaczę ich przecież prawym przyciskiem myszy wydając polecenie "usuń". Nie. Zostają w mojej głowie i wracają, zawsze wracają. Jest ich coraz więcej, a ja nie mogę się od nich uwolnić, nie umiem zapomnieć.
Choć chciałabym bardzo.
Myślę jednak, że gdybym znała odpowiedzi na dręczące mnie pytania, myśli uspokoiły by się i nie trzeba byłoby o nich zapomnieć. Niestety, ani nie mam odpowiedzi, ani umiejętności zapomnienia...
Narazie jedynie muzyka pozwala uciszyć (zagłuszyć?...) mętlik w głowie.
Ogólnie rzecz biorąc, dziwne uczucie, aczkolwiek nie polecam.
A, jest i drugi lek - "Zmierzch". Czytam, kiedy tylko mogę, ale wystarczy chwila nieuwagi, a myśli zaczynają szumieć mi w głowie. Muszę się więc pilnować niczym Edward (boski Edward;)) żeby nie dziabnąć Belli - u niego też wystarczyła jedna chwila, i już, przepadło.
Nie za wiele jak na piętnastoipółletnią (-błąd zamierzony;)) głowę? Przeciążenie systemu. Tylko że nie mogę dla siebie po prostu zaqpić nowego Windowsa... :/
Witam noworocznie!... Z notką długo czekałam, bo nie chciałam żeby pierwsza notka w Nowym Roq była pisana będąc w dołq... Jednakże nie wiem, kiedy ten czas nastąpi, więc piszę. Nie tylko w dole, ale i na wnerwie.
Nie sypiam już praktycznie, nie mam czasu... Dziś miałam poprawę z gegry. Facet powiedział mi przedwczoraj (pon.) że mam dziś poprawić 2 klasówki (śr.). Wyqłam na jedną, na drugą już nie miałam siły, nauczyłam się z niej tylko jakieś 30%. Trudno. Idę do szkoły, piąta geografia. Po napisaniu 1 klasówki (tej na którą umiałam) - happy, czwórka. Ale okazuje się, że facet do mnie wyjeżdża, że ta ocena nic mi nie zmienia i to ta druga klasówka (na którą mało co umiałam) tak naprawdę się liczy. Fajnie... Szkoda że nie powiedział mi o tym wcześniej.
Pocieszjące że nikogo nie poprawił. Hahaaa mroczny śmieeech... Nie no wnerw totalny!!!
Witam po raz już drugi;) Zamierzam dziś obwieścić, co będę zamieszczać na tym oto kawałq sieci.
Tylko że... hmmm... sama nie wiem;)
Mój świat, moje myśli...;)
A więc zapewne texty piosenek, linki do ulubionych blogów/stron, może jakieś foty i, że tak powiem, reflexje na temat życia codziennego. A tak poza tym to wszystko, co tylko wpadnie mi do mej szurniętej głowy;] Obserwacje...
Dwie panie moherowe... -Wie pani sąsiadka...
-Tak?
-Tak patrzę i myślę, co to z tej dzisiejszej młodzieży będzie.
-A czemuż to?
-Nie widzi pani sąsiadka, jak oni się zachowują? Sataniści! Pani Krysia to...
-Która pani Krysia?
-Ta co jajka sprzedaje.
-A, pamiętam. To co ona zrobiła?
-Pani sąsiadko, widziała, jak jeden taki satanista dusił kota na cmentarzu!
-Pani Krysia dusiła kota na cmentarzu?
-Nie pani Krysia, satanista! Wie sąsiadka, czarna qrtka, czarne spodnie, czarne włosy długie, takie co to go od dziewczyny odróżnić nie można.
-Co prawda, to prawda.
-Lepiej by było, pani sąsiadko, gdyby robili tak, jak ci co to mi wnusia o nich opowiadała.
-Kto?
-Takie, wie sąsiadka, zapomniałam jak to wnusia ich nazywała, ale to oni się kaleczą sami, w domu. Żyły sobie podcinają, zabić się próbują. Przynajmniej w domu siedzą a ich biedna rodzina wstydu nie ma.
-Co prawda, to prawda.
-Ale ja to najgorzej nie lubię tych, co to po blokach tak marzą!
-Co prawda, to prawda.
-Wie pani sąsiadka, co oni na klatce powypisywali?
-Co takiego?
-Q*wa, h**u niemyty, Anka się puszcza z Chudym, je**ć policję... Pani sąsiadko, co to ostatnie znaczy wogóle?
-Nie wiem. U mnie też napisali tak na połowę ściany na froncie.
-No widzi pani sąsiadka, a co napisali?
-Gocha z każdym chodzi na lody. Nie rozumiem. I co w tym złego, że dziewczyna spotyka się z chłopcami na lody?
...
To właśnie była, hmm, moja pierwsza obserwacja;) Wg was, mam kontynuować serię "obserwacji"? Pisać;)!!!
PS Jeśli ktoś z was chce, abym umieściła jej/jego bloga w linkach, napiszcie o tym w komentach;)
Pozdrawiam cieplutko:)
Po wielu kłodach rzucanych mi pod nogi (m. in. przez fragment "Słówko o mnie", w którym pomimo wielu prób i wielkich chęci nie udało mi się zapisać nowej wersji edytowanego textu) jestem JA. Kim jestem JA?
Trudno mi odpowiedzieć na to pytanie.
Zbiorem emocji wywołanych zaskaqjącą monotonnością codzienności.
Kolekcją myśli na tematy w większości nie takie, jakie być powinny.
Niepowtarzalną jednostką niedostrzeganą w tłumie.
Pełną tysięcy odcieni każdego koloru paletą.
Normalna, a jednak wyjątkowa.
Jak każdy.
Napisane pod wpływem nieoczekiwanego przypływu natchnienia;) Co do spraw organizacyjnych... Zamierzam przedstawiać tu moje reflexje na temat życia codziennego (choć pewnie nie tylko) i wszystko, dosłownie wszystko, co ciekawego wpadnie mi do głowy tudzież czym będę chciała się podzielić z Wami. Co do Was... Niech pisze każdy kto tylko ma taką chęć;) Chętnie nawiążę konwersację z ciekawymi ludźmi;)
Jakby co, jestem tolerancyjna - czytaj: akceptuję wszystkich emo, metali i innych odbiegających od normy;)
Narazie to tyle, jest 4.13 a ja mam o 8 pobudkę na bajkę;D Chyba na "Happy Wkręt";) Pozdrawiam:)